Uprawa pszenicy po pszenicy. Jakie niesie zagrożenia?

Dominująca pozycja zbóż w strukturze zasiewów w skali całego kraju przyczynia się do problemów w ich uprawie. Głównym ryzykiem z tym związanym jest zwiększenie presji ze strony patogenów chorobotwórczych. Wadliwy płodozmian niesie ze sobą także inne niekorzystne zjawiska. Nie oznacza to jednak, że uprawa pszenicy po pszenicy nie może się w pewnych okolicznościach udać.

Pszenica w monokulturze – ryzyka

Aby uprawa pszenicy po pszenicy miała szansę na sukces, warto poznać zagrożenia, jakie powoduje przyjęcie takiej strategii. Umożliwi to ograniczanie negatywnych skutków monokultury. Wspomniane we wstępie patogeny powodujące choroby zbóż, w przypadku zaniechania zmianowania, mają dogodne warunki do ekspansji. Sprawcy chorób, które dotknęły plantację w jednym sezonie, bez problemu przezimują w resztkach pożniwnych i w kolejnym roku z pewnością zaatakują ponownie.

Monokultura zbożowa wpływa także na wzrost zachwaszczenia oraz zwiększenie ryzyka zanieczyszczenia ziarna mykotoksynami. Konieczność zwiększenia intensywności chemicznej ochrony fungicydowej i herbicydowej plantacji, a także rosnące w przypadku uprawy pszenicy po pszenicy wymagania dotyczące nawożenia, generują dodatkowe koszty. Jak zatem podejść do tego zagadnienia, by zachować maksymalną efektywność?

Pszenica po pszenicy – jak to zrobić?

Zagrożenia związane z monokulturą zbożową wymuszają intensyfikację zabiegów agrotechnicznych, ale i tak ryzyko ograniczenia plonowania jest bardzo wysokie. Aby je zminimalizować, warto przestrzegać kilku zasad. Są to reguły znane rolnikom, jednak w tych okolicznościach ich znaczenie wzrasta.

Jeżeli z jakiegoś powodu musimy wysiać pszenicę po pszenicy, niesłychanie ważnym krokiem jest dobór odpowiednich odmian. Z jednej strony oczywiste staje się wyszukanie pszenicy, która ma wysoki potencjał plonowania w warunkach wadliwego płodozmianu. Z drugiej strony zwiększona presja chorób skłania do wybrania odmiany o jak największej zdrowotności. Wysoka odporność na choroby jest ważna długofalowo, gdyż pozwala redukować akumulację patogenów w resztkach pożniwnych. Czy da się to pogodzić w praktyce?

Pszenica po pszenicy – co siać?

Gdy wybieramy pszenicę do siewu w warunkach monokultury, powinniśmy postawić na odmianę charakteryzującą się nie tyle wysokim potencjałem plonowania, bo takie na ogół mają największe wymagania, a oferującą wysoki plon w trudnych warunkach i wysoką zdrowotność. Tę cechę znajdziemy w odmianie pszenicy RGT Treffer. Świetnie sprawdza się ona na słabszych stanowiskach, mozaikach glebowych, a także stanowiskach o obniżonym pH. RGT Treffer jest niezwykle odporna na rdzę żółtą, choroby podstawy źdźbła, mączniaka prawdziwego, septoriozę i fuzariozę kłosów. Pozwala to na siew po kukurydzy lub w monokulturze zbożowej. Dodatkowo odmiana ta dobrze znosi okresowe niedobory wody i ma wysoką zimotrwałość.

Kolejną odmianą, która sprawdzi się w monokulturze zbożowej jest SU Aventinus. Za sprawą dobrego profilu odpornościowego i genu Pch1 (gen odporności na łamliwość podstawy źdźbła) dobrze znosi wyższą presję chorób podsuszkowych. Podobną odporność posiada również nowa odmiana SU Tarroca, która dodatkowo cechuje genetyczna odporność na rdzę żółtą (gen Yr6 i Yr17) oraz bardzo wysoki poziom plonowania – nawet 115,3% wzorca w badaniach COBORU. W dodatku warto zauważyć, że SU Tarroca to najwyżej plonująca odmiana pszenicy w Porejestrowych Badaniach Odmianowych (PDO) w 2021 roku.

Czy artykuł był przydatny?

Kliknij na gwiazdkę, by zagłosować!

Ocena 5 / 5. Liczba głosów: 3

Na razie brak głosów. Możesz być pierwszy(-a)!

, , 22.08.2022 8:41:54, aktualizacja: 26.09.2022 8:31:16